Niby mowia, ze poczatki sa trudne. Wstalam dzis po raz pierwszy od operacji, poszlam do toalety, ale spowrotem przywiezli mnie na wozku. Czuje sie fatalnie, nie jadlam od 3 dni, mam tylko kroplowke. Moj syn probuje ssac piers, stara sie ale nie zawsze mu wychodzi, musi byc dokarmiany. Wtedy zal mnie bierze, patrze jak mu wstrzykuja pokarm i serce mi placze.
Oboje bierzemy serie antybiotykow, moje sa doustnie ale moj skarbek musi je miec wstrzykiwane, bolesne jest to dla niego. Moze jestem i zla matka ale wychodze, gdy to robia. Nie moge zniesc jego placzu i bolu:( Od tych antybiotykow boli go jego maly brzuszek, placze i placze, a ja czuje sie jak najgorsza matka na swiecie.