Jak juz wspominalam, dzieci powinny rodzic sie z instrukcja obslugi, czasem jak placze to nie wiem czemu, ma sucho, jest nakarmiony nie chce spac. Wtedy zalamuje rece i czuje , ze jeszcze nie doroslam do roli matki. Ale czy napewno?
Przeciez, dbam o niego, zmieniam mu pieluszki, myje, glaskam, caluje, karmie, tule gdy go boli brzuszek. A dlaczego dalej czuje sie jak zla matka? Bo przez 3 lata bylam tylko zona, kobieta pracujaca. Mialam czas na duzo wiecej rzeczy, a tu nagle zamknieta w 4 scianach z malym wrzeszczacym stworzeniem…nie mamy jeszcze wspolnego jezyka, uczymy sie siebie nawzajem. Slucham jak to wszyscy opowiadaja , jak to wspaniale byc matka. Dlaczego ja sie tak nie czuje???
Plozna byla i stwierdzila, ze moge miec poczatki depresji poporodowej. Super tylko tego mi brakowalo. Niech mnie uznaja za nienormalna. Zgodzilam sie na spotkanie z psychologiem i przyznam , ze bardzo mi ta rozmowa pomogla. Kazda matka jest ponoc inna, kazda na inny sposob przezywa nowego potomka. Jedna bardziej wylewnie druga mniej. Wiec ja jestem te 5 % co przezywa to mniej. Jestem zla sama na siebie, bo w domu balagan, ja wygladam koszmarnie a na nic nie mam czasu. A to tylko jedno male dzieciatko… czyzby???
