May-20-2008
Filed Under (Uncategorized) by mamanawyspach

050508_1429305.jpgcaly dom smierdzi wymiotami, pieluchami, kremem dla dzieci etc. Synus ma sie lepiej, przestal wymiotowac, spi coraz spokojniej, szkoda mi go bo niewiele moge zrobic aby mu pomoc , jest taka malutka istoota, taka krucha. wlasnie zasnal na sofie, przykryty moim kocem. Maz mnie okrzyczal, ze rozpuszczam dzieciaka, ze potem sobie rady nie damy, ale ja miekne jak on placze. Idziemy sie dzis zwazyc. zobaczymy czy cos na wadze przybral. Ogolnie to zycie ucieka mi przed oczami, tylko cycek, pieluchy, pranie, gotowanie, spacerek. Pcham wozek i ludzie usmiechaja sie do mnie na ulicy, czyzby? czy usmiechaja sie do mnie czy smieje sie ze mnie? moze mysla, ze marnuje lata swojej mlodosci??? czy ja tak mysle? juz sama nie wiem, bycie matka to ciezka praca, ale poczucie obowiazku, odpowiedzialnosci za ta mala osobe, wyzwala we mnie nwe nieznane instynkty. Troche sie boje, co bedzie jutro, jak sobie poradzimy finansowo, etc. Jakos musi byc, mowi moj maz. I ja mu wierze…nigdy mnie przeciez, nie zawiodl…



Post a comment
Name: 
Email: 
URL: 
Comments: 

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture.
Anti-Spam Image