moze i przynudzam, ale ciagle chodze zmeczona, niewyspana… choc dzis musze przyznac , ze udalo mi sie zrobic pranie, troche posprzatac, bo dziecko spalo smacznie przez kilka godzin ale tego by bylo na tyle, jest 22.00 a on oczy szeroko otwarte, nie ma zamiaru spac. A ja planowalam , ze sobie przyjemna relaksujaca kapiel wezme…a tu nici z tego planu. Niestety gdy sie jest swiezo upieczona mama, nie mozna sobie nic planowac.Dziecko ma swoje wlasne poczucie czasu i potreby, niestety jako matka musze je spalniac nie kiedy, ja chce lecz kiedy on sobie tego zazyczy.Czasem jestem juz tym wszystkim zmeczona, mysle, ze co ja najlepszego narobiam, decydujac sie na dziecko. ale po zastanowieniu sie , on jest przeciez najsliczniejszym bobasem na sswiecie, kocham go nad zycie i kazdy jego usmiech wynagradza mi te chwile zwatpienia…