May 9, 2008
Uncategorized
No Comments
1.00 am
Nagle czuje przyplyw ciepla, zawrot w glowie i trace przytomnosc. Gdy sie budze, nade mna stoi pieciu lekarzy, maja zatroskane miny.Znow zapadam w sen.
6.00 am
Budze sie z niesamowitym bolem. Kolo mnie siedzi moj maz, sciska moja dlon a do oczu cisna mu sie lzy… parze na monitor, tetno dziecka 220… polozne biegaja, wstrzykuja mi cos…
8.45 am
Moj puls wzrasta do 180.. temperatura rosnie, lekarze podejmuja natychmiastowa decyzje o cesarskim cieciu…dlaczego dopiero teraz?? Przynosza jakies papiery dla K do podpisu…nie bardzo wiem co sie dzieje, zycie przemyka mi przed oczami. Sciskam dlon mojego meza i mowie , jak bardzo go kocham. On wybucha placzem i wychodzi. Widze jak bardzo jest mu zle. zawoza mnie na stol operacyjny. Dostaje zastrzyk w kregoslup. juz nie czuje bolu. Potem kilka szarpniec i slysze krzyk mojego syna. Ma zdrowe pluca mysle. Podaja dziecko mojemu mezowi, jest taki sliczny i malutki, moj maz placze razem ze mna, nagle zabieraja mojego skarba a ja zapadam w sen.
10.00 am
Budze sie, jestem podpieta do ogromnej ilosci aparatury, szukam wzrokiem mojego dziecka ale nie moge go znalezc. Nagle dostrzegam K z malym zawijatkiem na rekach. Siedzi na fotelu i placze. Jestem na intensywnej terapii. Boze, czy bede ogladac jak dorasta moje dziecko?
12.00 am
Okazuje sie ze mam infekcje, dostaje szereg antybiotykow, maly tez. Niby dla niego profilaktycznie ale ja tam lekarzom malo wierze. Martwie sie o niego. Nie spie , sprawdzam czy oddycha…
May 9, 2008
Uncategorized
No Comments
9.00 am
Przenosza mnie na inny oddzial. Ale ja chce rodzic w tej slicznej klinice i pokoiku o zielonych scianach. Gdzie mnie zabieraja ? nie wiem…
9.30 am Podjeto decyzje o wywolaniu porodu. Wpakowali mi pigule i kazali czekac.
11.00 am. Dalej nic. Zaczynam sie niecierpliwic…
13.00 pm Dalej nic…K przestepuje z nogi na noge…
16.00 pm. Zero skurczy, podpieli mnie do kroplowki hormonalnej aby wywolac skurcze… teraz kazali czekac i monitoruja…
18.00 pm Nic sie nie dzieje, zwiekszono dawke hormonu…
20.00 pm Sa pierwsze skurcze…bardzo silne… nie moge zniesc bolu. Patrze na twarz mojego meza i widze w jego oczach totalne przerazenie…
22.00pm Dali mi gaz na usmierzenie bolu. Skurcze sie nasilaja…jest ich coraz wiecej.
24.00pm 7 skurczy w ciagu 10 minut. Maszyny wariuja, swiatelka migaja, nie wiem co sie dzieje. Nagle slychac dzwonek emergency…
May 9, 2008
Uncategorized
No Comments
Godzina 3 am. Odeszly mi wody. Chyba troche za wczesnie, jeszcze 2 tygodnie do terminu poordu. Szczerze powiedziawszy nie jestem jeszcze gotowa na bycie mama. Jeszcze mam przeciez te 2 tygodnie do przyzwyczajenia sie do mysli o nowym czlonku naszej malej rodziny…czyzby???
5 am. Zebralam sie na odwage i zadzwonilam do poloznej, kazala dzwonic do szpitala i robic co oni kaza. Wiec zadzwonilam, kazali nie panikowac, zebrac rzeczy i przyjechac na kontrole. Ilosc skurczy = zero.
11.20 am.
Zasnelam po telefonie do szpitala, teraz dzwonia i pytaja czy przyjade. Wiec dzwonie do K i niech po mnie przyjezdza. Ilosc skurczy = zero
12.00 pm Jestesmy w szpitalu, bez paniki, zrelaksowani, polozne pytaja o ilosc skurczy bole, jak odpowiadam , ze zadne to spogladaja na mnie podejrzanie. No nie mam i juz.
12.45 pm
Wypisali nas do domu, kazali czekac na skurcze i bole. wiec siedze ogladam “przyjaciol” i czekam na te skurcze.
18.00 pm. Dalej nic. Zaczynam sie zastanawiac jak dziecko zyje bez wod plodowych. ….
1 am. Zaczelo sie. Skurcze tak silne ze az na nogach sie nie moge utrzymac. Spakowalismy wszystko i jedziemy do szpitala, juz tam na nas czekaja aby dostarczyc na swiat nasze malenstwo.
1.44 am.
Dotarlismy do szpitala. Bardzo mile polozne usadowily nas w naszym malym pokoiku o zielonych scianach, przyniosly caly sprzet i teraz tylko monitorujemy skurcze.
2.30am. Skurcze ustapily. Cholera co jest grane? Dopiero teraz zauwazam spojrzenia poloznych… cos jest nie tak…