chorujemy. niestety. ale musimy jakos przetrzymac. z mezem nie lepiej niz bylo, znow zaczela sie wojna rodzinna. czasami zastanawiam sie czy nie lepiej , latwiej byloby poprostu od niego odejsc. zniknac z jego zycia. dac mu w koncu odetchnac. ale jest bastek. w sumie teraz jest jeszcze maly wiec niewiele by zrozumial,ale ile mozna sie meczyc?
jego rodzina nidgy sie nie zmieni, nigdy mnie nie zaakceptuje. pogodzilam sie z tym. szkoda moich nerwow na ich wredne gadanie i zachowanie. chce miec spokoj, niech znikna z naszego zycia , niech nam dadza zyc tak jak chcemy…
